Archiwum Bloga

Jak to się zaczeło...






Przewija się to pytanie- dość często a ogólnie odpowiadać każdemu to trochę męczące więc tak..
Kiedyś- mniej więcej w roku 2000 pewna pani pomyliła numery tel . i zadzwoniła do mnie zamiast do męża. chciała się powiesić i zostawić dzieci... porozmawialiśmy chwilę i zaprzyjaźniliśmy się z czasem. Na pocieszenie wymyślałem jej rymowanki i wiersze. Pomogłem, podpowiedziałem.. zaszło to za daleko i chciała zostawić męża, przyjechać do mnie z dziećmi. Wszystko jakoś się ułożyło u niej i u mnie. Potem moja przewlekła choroba, na którą nie było lekarstwa przez pare lat, depresja. Wydawało się, że tylko ja mam monopol na smutek więc łatwiej było z tej perspektywy doradzać innym i pisać, zwłaszcza te smutne wiersze. W tym czasie pisząc na kolanie pomagałem i wspierałem wiele osób, Ci dla których pisałem wiedzą... niektóre poszły wyłącznie do konkretnych osób i nie zostały spisane.
Z czasem jednak zacząłem je zapisywać, widziało je kilka osób i w końcu ktoś dał pomysł na bloga. Póki co zainteresowanie rośnie, cieszą mnie wszystkie pojedyncze głosy pochwalne :)!Robię to przede wszystkim dla was! Z planów i miłości jakie miewałem póki co nie wyszło nic. Ciągle próbuję  i szukam, wiem że warto się nie poddawać. Choć często wątpię...Ale póki co dzięki temu piszę- dziękuję jeszcze raz za wszelkie słowa uznania i nie tylko oraz za zainteresowanie! Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz